Chile - San Pedro de Atacama

San Pedro de Atacama - miasto na pustyni.

Chile jest najbogatszym i podobno najbardziej cywilizowanym krajem Ameryki Południowej. Największe dochody kraj czerpie z górnictwa. Dzięki dobrze skonstruowanym regulacjom prawnym, wspierającym zagraniczne inwestycje, w ostatnim dwudziestoleciu powstała cała masa kopalń. Największe znaczenie ma wydobywanie miedzi (jedna trzecia światowej produkcji), następnie złota, srebra, molibdenu, rudy żelaza i węgla. Powoduje to, że ceny w Chile są trochę napompowane i Chile jest droższym krajem od Polski.

To, że Chile jest bardzo cywilizowanym krajem objawia się na wiele sposobów, ale najbardziej widoczne jest to w ruchu drogowym: są namalowane linie na jezdni, są znaki drogowe, są przejścia dla pieszych ze światłami i ludzie jednak zwracają uwagę (przeważnie) czy jest czerwone czy zielone. Poza tym gniazda elektryczne są pi razy drzwi takie jak u nas (nasze wtyczki pasują do ich gniazdek bez adaptera, a ich wtyczki do naszych nie...). Jeśli chodzi o robienie zakupów, to nie ma targów tylko są centra handlowe. Jest też "normalna" komunikacja miejska, a nie chaos jak w La Paz.

Z minusów Chileańczycy nie są typem ludzi, którzy przesiadują w knajpach. Podobnie jak w Polsce jedzenie robi się raczej w domu, a my przez ostatnie cztery miesiące przyzwyczailiśmy się do jedzenia głównie na mieście i ciężko się było przestawić. Jedzenie na mieście jest milion razy wygodniejsze i nie trzeba zmywać.

O San Pedro piszemy dlatego, że w mieście panował dość fajny klimat, inny niż wszystkie wcześniej. Taki trochę z westernów. San Pedro leży w sercu Atacamy i jest turystyczną bazą wypadowo- noclegową na całą okolicę. O ile ceny w Chile są napompowane, to ceny w San Pedro są najczęściej z kosmosu, rzędu +200% w porównaniu do reszty kraju. Jechaliśmy do San Pedro z zamiarem zwiedzania, ale w trakcie plany się zmieniły. Pustynia w Boliwii tak nas wymęczyła i wysuszyła, że zrezygnowaliśmy z kolejnej porcji gór, kanionów i gejzerów na rzecz oceanu i plaży. Przyjechaliśmy, przespali się i pojechali dalej do La Serena.

Z ciekawych rzeczy jest kościół, którego dach zrobiono z kaktusów.

Pustynia Atacama. Takie duże, puste i gorące miejsce.