Boliwia - La Paz

Największe miasto i de facto stolica Boliwii, czyli Nuestra Señora de la Paz, w skrócie La Paz.

Konstytucyjną stolicą Boliwii jest miasto Sucre, natomiast siedziba rządu i innych ważnych instytucji znajduje się w La Paz. Miasto położone jest na wysokości 3600-4100 m. n. p. m., i dzięki temu jest najwyżej położoną stolicą świata. Najważniejszym miejscem jest standardowo rynek, czyli Plaza Murillo. Jest on bardzo fajnym miejscem, niestety jest bardzo zatłoczony i zagołembiowany (jak Kraków!), więc ciężko, na nim posiedzieć i poodpoczywać. Na dwóch bokach rynku zgromadzone są trzy najważniejsze budynki w kraju: Congreso de la Republica, Palacio dr Gobierno oraz oczywiście Katedra.

Na środku rynku stoi Estatua de Pedro Domingo Murillo, który był kluczową postacią w boliwijskiej walce o niepodległość.

Detal na budynku kongresu.

Oddalając się od rynku ulice robią się powoli coraz mniej ładne, ale jakiejś tragedii z tego powodu nie ma. Dalej jest całkiem fajnie.

Na uwagę zasługują kable nad drogą. W większości krajów Ameryki które odwiedziliśmy panował ogólny chaos kablowy, natomiast w La Paz są prawdziwe dzieła sztuki. Elektrycy mają przerąbane.

Bardziej współczesna część miasta i jedna z ważniejszych dróg Avenida Montes.

Plac i kościół Św. Franciszka. Środek lata i ani milimetra śniegu, ale dekoracje świąteczne są i choinka stoi (w końcu grudzień!).

Niedaleko Plaza San Francisco znajduje się ulica szamanów, gdzie można kupić tak potrzebne rzeczy jak naturalne afrodyzjaki, naturalną viagrę, nalewki "na wszystko" i wszystko inne do rzucania czarów i uroków. Najlepsze są prawdziwe wysuszone ptaki i baranki. Creepy!

La Paz leży w górach i jest naprawdę dużym miastem. Przez to wystarczy wejść/wjechać na którykolwiek mirador (punkt widokowy), żeby mieć super panoramę do zdjęć. Jak pogoda jest dobra (akurat nie była) to widać nawet okoliczne, wiecznie ośnieżone wulkany.

W La Paz praktycznie nie ma prywatnych samochodów. Zamiast nich są tysiące białych, azjatyckich nysek. Są one najlepszą, najtańszą i chyba jedyną metodą na poruszanie się po mieście. Nie ma problemu ze znalezieniem takiej, która jedzie tam gdzie trzeba, bo w oknie zawsze "wisi" naganiacz i krzyczy gdzie jedzie dana nyska.

W Boliwii i w Peru liście koki jest legalne i powszechnie dostępna. Herbatka z liści uchodzi za dobry środek na problemy z chorobą wysokościową. Byliśmy na przykład w muzeum Koki, gdzie poznaliśmy tajniki produkcji kokainy z koki. Very entertainining :)