Boliwia - Copacabana

Takie miasto nad Titicacą, służące głównie jako baza wypadowa do Wyspy Słońca, a także pierwszy przystanek za granicą z Peru. Granica była wyjątkowa, bo koło szlabanu pasły się świnie a Pan Strażnik Graniczny oglądał jakąś ukrytą kamerę z YouTuba i trzeba było czekać aż będzie nudniejszy kawałek żeby oderwał wzrok i przybił pieczątkę. Poza tym zero problemów i na przejściu i na miejscu ze znalezieniem noclegu. Copacabana to hotel na hotelu, do tego za śmieszne pieniądze typu 40 zł za ogromny pokój z TV za noc.

Jeden z pomostów nad jeziorem. To, że niektóre z nich jeszcze stoją graniczy z cudem. Co ciekawe w Boliwii nie ma konkurencji w transporcie. Promy i autobusy wszystkich firm odjeżdżają na raz, zawsze o tej samej godzinie.

Ulice pełne są sprzedawców pamiątek, co oddaje charakter miasta nastawiony w 99% na turystykę. W Copacabana jest też (podobno) najdroższy internet w Boliwii - 8 zł za godzinę.

Główny/jedyny zabytek w mieście to katedra, ukończona w 1619 i będąca jednym z najstarszych kościołów w Boliwii. W środku znajduje się święty obraz Virgen de Copacabana, na cześć którego dzielnica i słynna plaża w Rio de Janeiro nazywa się właśnie Copacabana. Niestety nie wolno robić zdjęć w środku kościoła. Jest super zdobiony i bardzo klimatyczny.

W mieście najważniejszą przekąską jest popcorn. Kupuje się go na worki, w dowolnym rozmiarze od 2 do bodajże 100 litrów (serio!). Są sklepy tylko z popcornem gdzie leżą tego całe góry. Nie wiedzieliśmy o tym, ale są dwa rodzaje kukurydzy na popcorn. Pierwszy to taki który po uprażeniu wygląda jak nasz (odmiana butterfly). Drugi to taki jak był w Boliwii, który trochę inaczej wygląda (odmiana mushroom). Dla dociekliwych porównanie obu jest na Wikipedii.